KONFERENCJA MISYJNA
31 maja - 2 czerwca 2007
Konferencja Misyjna – to było historyczne wydarzenie! To pierwsza konferencja w Polsce poświęcona misjom zagranicznym. To znak nadchodzących nowych czasów dla kościoła w Polsce. Znak, że chrześcijanie w Polsce zaczynają coraz bardziej przejmować się nakazem Chrystusa, chcą Mu być posłuszni i myślą o tych, którzy w innych narodach, bez Chrystusa idą do Piekła. Co prawda, w konferencji uczestniczyły tylko 33 osoby, szczególnie mało było pasterzy, ale byli misjonarze - Polacy i były osoby młode, odpowiedzialne w swoich społecznościach za młodzież. I to wspaniale! Nadzieja i przyszłość dla kościoła w Polsce jest w tych młodych, którzy przejmą się tym, co nasz Król nam polecił: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody,…”
Na konferencji zobaczyliśmy jak już Pan Bóg używa chrześcijan z Polski w różnych częściach świata. I tak wyraźnie zdaliśmy sobie sprawę, że Pan Bóg chce błogosławić tą społeczność, która przejęła się Jego nakazem – bo to świadczy o posłuszeństwie. Tą myśl podkreślał główny mówca – pastor Greg StCyr. Tą i inne myśli z konferencji zamieściłem w ramkach rozrzuconych po tym liście.
Wspaniale jednak jest to, że pierwsza w historii Polski konferencja misyjna odbyła się! Wspaniale było patrzeć na Michała, który przyjechał z Chakasji i na Gosie z Mali. Ich opowieści nas, młodych, ostro podgrzały i zainspirowały do nie zniechęcania się.
Konferencja ta była dla mnie szczególna i to nie ze względu na świetne wykłady, czy opowieści, nawet nie ze względu na kawę i nadpilickie sosny. Mogłem dostrzec pewien aspekt, o którego obecności nie miałem za bardzo pojęcia. Stwierdziłem, ze jest tez gwiazdka i są małe literki. Wielkie litery są oczywiście o wzniosłych celach misji – o zapomnianych narodach porozrzucanych po dzikich w naszym mniemaniu zakątkach, o potrzebie niesienia im odkupienia w Chrystusie, o niesieniu nadziei. Małe litery są o tym, ze misjonarzom się płaci. Jest jasne, ze jakoś trzeba tam żyć. Gdyby ktoś Michałowi nie dawał pieniędzy, to nie mógłby on siedzieć siedem lat w Rosji i tłumaczyć Nowego Testamentu na język chakaski. Słyszałem niedawno, ze dziś ewangelia jako jedyna książka wydana w tym języku jest zatwierdzona przez ministra edukacji republiki jako podręcznik w szkołach do nauki tego języka. Czujecie? Dzieciaki uczą się ojczystego języka z Nowego Testamentu, tłumaczenia natchnionego Słowa!!!! Mogło się to stać TYLKO dzięki temu, ze ktoś zamiast na lepszy model samochodu/domu/kompa/itd. /niepotrzebne skreślić/ dal na ten cel swoja ciężko zarobiona kasę.
Fragment z maila Andrzeja G.




